Urzędnicy czasem są okropnymi istotami... No bo powiedzcie: jak jutro ma się stawić na rozprawę osoba, która jest kilkaset kilometrów od miejsca, w którym owa rozprawa ma się odbyć? Mam nadzieję, że zdąży, ale jakim kosztem? Mandat 100 euro i 3 dni z rzędu po 21-24 godziny za kółkiem. Rodzina nas wyklnie. Nieważne... żeby tylko się udało...
Okropne dni, pełne nerwówki... Emocje, jak widać już opadły, ale co się działo w ciągu ostatnich 48 godzin zapamiętam do końca życia.
A z rzeczy bardziej przyziemnych: siostra egzamin oblała, a krótki wakacyjny wyjazd został odwołany. I takim sposobem całe wakacje spędzę w domu. :( Szukam pomysłów, jak niezbyt wygórowanym kosztem przeżyć je, tak aby mieć jakieś miłe wspomnienia... Gdybym dostała swoją wypłatę mogłabym gdzieś wyjechać, a tak? Pracy nie ma, chociaż nadal staram się szukać. Ciągle mam nadzieję, że coś sobie dorobię. Ale jak będzie? Zobaczymy... Szczerze mówiąc na wiele nie liczę.
Za to jutro będzie miły dzień. Wybiorę się nad wodę, poodpoczywam sobie, popływam, oderwę od tego zgiełku i mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomnę o trapiących mnie problemach... Jedynie szkoda, że dojazd komunikacją zajmie ponad godzinę w jedną stronę, wstęp na kąpielisko też kosztuje, a wiadomo trzeba doliczyć też coś do jedzenia, bo cały dzień tam spędzę i ewentualnie jakieś dodatkowe atrakcje na miejscu, jeśli na coś się zdecyduję. Przed chwilą sumowałam i wyszło mi 50 zł jak nic. Gdybym chciała bywać tam 3-4 razy w tygodniu przez całe wakacje chyba bym zbankrutowała (albo w tej samej cenie miałabym fajne wakacje w jakimś ciekawym miejscu). Polska rzeczywistość :)
Dziś w sumie nic ciekawego nie robiłam, bo czy za ciekawe można uznać obijanie się? Pod pewnym względem na pewno (ogródek u babci i książka w dłoń, później oglądanie "Przyjaciół"), ale ostatnio coś mnie nosi. Chcę czegoś, a nie wiem czego... Próbuję się określić, ale to nie takie łatwe... Czyżbym za dużo miała ostatnio na głowie? Myśli spętane nie dają się uporządkować, a ja tak bardzo lubię ład w swojej głowie... (bo na pewno nie w pokoju :)).
Jakiś czas temu wróciłam na krótki moment do przeszłości, do tego, co było dla mnie ważne. Od tamtego zdarzenia minęły prawie 4 lata, a ja dalej czuję ukłucie w sercu. Jak dobrze, że każda rzecz niesie ze sobą nowe doświadczenia, na których można bazować w późniejszym czasie. Chociaż w moim przypadku to akurat zgubny efekt uboczny...
Nieważne. Pomyślę o tym innym razem.