Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pragnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pragnienia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2011

23. Dziwnie mi

Byłam tam, jestem tu.

Nie potrafię się przyzwyczaić, wrócić do starego rytmu.

Chcę żyć, czuć, chłonąć jak najwięcej.

Chcę być.



Spróbuję :)

czwartek, 11 sierpnia 2011

21. Kim jesteś i dokąd zmierzasz?

Ostatnio często dopadają mnie myśli na temat przyszłości. Nie tyle mojej, co ogólnie. Przyszłość - dziwna to sprawa. Mamy plany, marzenia i cele, a i tak niewiele z tego wynika... Jasne, pięknie jest kiedy wszystko się spełnia tak, jak chcemy, ale... ale tak nigdy nie jest... Nie znam ani jednego człowieka, któremu spełniłoby się wszystko, co tylko zechce. Czy to powód do zmartwień? Szczerze mówiąc, nie sądzę. Wydaje mi się, że każdy z nas dostaje kapkę szczęścia, tyle że nie każdy potrafi to dostrzec i docenić...

Nigdy nie przyznam racji osobom, które mówią, że każdy na stracie ma tak samo. O, nie. Wielu ludzi, by coś osiągnąć musi starać się bardziej od innych. Czy to złe? Nie wydaje mi się... Dzięki tym różnicom każdy z nas jest inny, niepowtarzalny, wyjątkowy. Różnimy się, ale to dobrze. Każdy człowiek ma przy sobie bagaż swoich doświadczeń, każdy żyje inaczej, ma inny wgląd na swoje istnienie.

Pamiętam jak kiedyś podziwiałam ludzi, którzy od zawsze wiedzieli kim chcą być, co chcą w życiu robić, osiągnąć. Mi już ciężko marzyć i robić plany... Gdzieś tam w głębi serca wiem jak powinno wyglądać moje jestestwo, wiem czego pragnę. Jednak boję się tych myśli... Dziwne, prawda? Bać się marzeń... Ale to prawda. Tak jest i już, nieważne co inni o tym sądzą i czy uznają to za głupie. Wiem czym podyktowany jest ten strach i czemu tak długo we mnie siedzi. A to najważniejsze.

Nie da walczyć się z czymś, kiedy nie zna się tego przyczyn. Ja znam, ale czy walczę? Chyba nie... Teraz nie. Zbyt mało we mnie wiary, że jest szansa na spełnienie moich marzeń, planów. Nie mówię, że nie... że nigdy się nie uda... Po prostu teraz o tym nie myślę. Skoro w tej chwili nie ma na nie szansy, to poczekam do czasu aż takowa się nadarzy :) I dopiero wtedy zacznę działać.

Niektórzy mówią, że marzenia powinny być stawiane sobie z rozsądkiem. Może mają rację... Tyle że ja tak nie umiem. Dla mnie pragnienia to nie nagłe "bach!" i jest. One są od dawna, kształtują się i rosną wraz z nami, po to by - kiedy nadejdzie odpowiednia chwila - naturalnie wypłynąć na powierzchnię i dać znać, że to TEN czas. Mój jeszcze nie nadszedł, ale kto wie - może kiedyś. Może.

Wiem, że to co tu dziś wypisałam brzmieć może sprzecznie i bardzo chaotycznie. Wiem. I nie oczekuję, że ktokolwiek zrozumie to tak, jak trzeba. Myślę, że jeśli ktoś to przeczyta i nasunie się jakaś refleksja, to będzie ona skierowana raczej do siebie, swojego życia, niźli mojego. I dobrze. Moje życie jest moje, Wasze jest Wasze - pamiętajmy o tym.

Dziś puenty nie będzie, a jedyne o czym pragnę jeszcze napisać to abyście pomyśleli o tym, jak chcielibyście żyć za 10 lat - a potem starali się robić wszystko, by za dekadę móc powiedzieć sobie: "tak, jestem szczęśliwym człowiekiem".