Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tragedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tragedia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 października 2011

32. Dzień drugi...

Zabijcie mnie, błagam. Nic nie umiem, nic nie pamiętam. Brutalne było to zderzenie z rzeczywistością...
Pamiętajcie, nie idźcie na kierunek ścisły, mając duszę iście humanistyczną.
Dziś pobudka o 7, w domu o 17. Zjadłam obiad, potem do łóżka odpocząć czytając, za 15 minut nauka. Tak, ja się uczę. U-c-z-ę!!! JA!!!
Zginę. Jak nic, zginę.  Na pocieszenie jutro pobudka o piątej ;-)

Dopisek:  Dziś uczyłam się od 20 do 23:30...

czwartek, 28 lipca 2011

16. Życie życiu nierówne

Chyba każdy z Was słyszał o ostatniej tragedii, która wydarzyła się w Norwegii. Nie będę jej streszczać, bo sprawę znają wszyscy. Trąbią o niej w telewizji, a Internet aż kipi od ciągle przetwarzanych informacji. W związku z tym nawet najbardziej zatwardziały przeciwnik dowiadywania się "co tam dzieje się w świecie?", nie ma szans, by nie natrafić na jakiś ślad tejże afery.

A teraz do sedna. Mężczyźnie (chociaż nie wiem czy można go tak nazywać... wg mnie bardziej pasowałby zwrot: świnia) grozi kara kilkudziesięciu lat więzienia. 30 czy 20 - co za różnica - i tak w końcu wyjdzie. Jednak zanim to nadejdzie nauczy się jeździć konno, grać w karty i tenisa. W międzyczasie poćwiczy na siłowni, by ulepszyć swoją sylwetkę, poczyta wiele książek, tym samym ucząc się rzeczy, na które wcześniej nie miał czasu, zdobędzie nowe horyzonty, pozna inne kultury, artystów-pisarzy, rozwinie swoje pasje, zgłębi ich wiedzę, nauczy sie nowych języków (w końcu dużo czasu ma!), pogra na gitarze. A kiedy to mu się znudzi pójdzie się odstresować do sauny lub na basen. No dobrze, trochę przesadzam... Może poogląda telewizję, zasiądzie przed komputerem. Do tego posiłki. Darmowe. Pokój. Darmowy. Zapewniony byt na najbliższe kilkadziesiąt lat. Też darmowy! Możliwość poznania innych współwięźniów, nowe przyjaźnie. A wszystko to za nic!

Teraz spójrzmy na warunki życia rodziny klasy średniej w Polsce. Ile osób ma szansę na choćby połowę z tego, co on dostanie? No ile? Ludzie żyły sobie wypruwają pracując na godziwy byt swojej rodziny. Dzieci widzą rodziców jedynie w przelocie. A mimo to często, mimo tych poświęceń, mając 3-4 dzieci rodzice nie są w stanie zapewnić każdemu rozwój chociażby jednego zainteresowania! Nie stać ich na to... Nie stać na lekcje śpiewu, gry na jakimś instrumencie, basen choćby raz w tygodniu, książki do czytania, nowe modele samolotów, naukę języków... Nie stać na to, by rodzice mogli siedzieć w domu razem ze swoimi dziećmi... Żyją uczciwie, idąc jakoś do przodu. A taki Norweg, który skrzywdził tylu ludzi, będzie miał życie jak w Madrycie, w luksusie i bez zmartwień o to, co będzie jutro... Do tego jest sławny i ma swoją stronę na Wikipedii...

I gdzie tu sprawiedliwość, ja się pytam? No gdzie?

środa, 20 lipca 2011

15. Świat jest czasem do niczego...


Przytłacza mnie nasz świat... Wychodzisz z domu i możesz już nie wrócić. Nie wiadomo co się z Tobą stanie, kogo spotkasz, kto Ci zrobi krzywdę. Idziesz i giniesz. Nie ma Cię.

A ludzie, którzy są Ci bliscy rozpaczają. Szukają i nie mogą znaleźć. Angażują w to wszystkich, którzy choć trochę mogą pomóc. Policja, detektyw, jasnowidz, wróżka, znajomi, obcy ludzie. Rozwieszanie plakatów, programy w telewizji.
 I szydercze zdanie innych - na pewno już nie żyje. Nie odnajdzie się.

Jednak nadzieja jest zawsze. Nieważne czy nie ma kogoś tydzień, miesiąc, rok, 10, 15, 30 lat. Choć rozum podpowiada - może już nie wrócić, możemy się już nie spotkać, nigdy nie porozmawiamy - serce dalej wierzy i czeka. Choćby na drobny, najdrobniejszy ślad.

Ile takich historii napisało życie? O ilu Ty usłyszałeś? Być może za ścianą Twego domu rozegrała się podobna tragedia...

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nic nie da się zrobić. Nie ukrywajmy - szanse na odnalezienie zaginionej osoby są nikłe... Ile jest szczęśliwych zakończeń, a ile rozpaczy? Tak naprawdę wiele z tych historii nie kończy się nigdy..

Kiedyś oglądałam w telewizji program. Kobieta mówiła o swojej zaginionej córce.
Powiedziała, że wolałaby wiedzieć, że córka nie żyje, niż trwać w takiej niepewności, ciągle się zastanawiać co się z nią dzieje, jak ją traktują. ile córka czuje bólu, jak bardzo jest krzywdzona...

Wtedy nie zrozumiałam tych słów - jak można życzyć komuś śmierci? Dziś już wiem o co chodzi.
 I czuję tak samo...